Chmura, komórka, tablet – mobilna biblioteka dla mobilnego użytkownika

Marzec 22, 2013 | Możliwość komentowania Chmura, komórka, tablet – mobilna biblioteka dla mobilnego użytkownika została wyłączona

Zapraszamy do obejrzenia prezentacji Agnieszki Koszowskiej o najnowszych trendach w technologiach bibliotecznych.

Akoszowska chmura komorka_tablet from Agnieszka Koszowska

Historiawizualna.pl – digitalizacja jest fajna

Marzec 30, 2011 | Możliwość komentowania Historiawizualna.pl – digitalizacja jest fajna została wyłączona

Strona główna serwisu

Dzięki programom masowej digitalizacji dostęp do dziedzictwa kulturowego jest coraz szerszy i łatwiejszy. W samych tylko polskich bibliotekach cyfrowych (zrzeszonych w FBC) opublikowano już ponad pół miliona publikacji archiwalnych. To rękopisy, książki, czasopisma, fotografie, grafiki… Wiele z tych materiałów w bardzo ciekawy sposób reprezentuje rzeczywistość czasów, w których powstały. Nikt wówczas nie mógł przewidzieć, że po dziesiątkach i setkach lat będą one dostępne w niemal nieograniczonym zakresie, a cyfrowa forma umożliwi tworzenie na ich podstawie nowych treści.

sopot_1900.jpg

Historiawizualna.pl to nowy blog historyczny, którego celem jest promocja zasobów polskich i zagranicznych bibliotek i archiwów cyfrowych i zachęcenie do spojrzenia na przeszłość z nieco innej niż szkolna czy rocznicowa perspektywa. Historia ma przecież także swój estetyczny i obyczajowy wymiar – odkrywanie świata, którego już nie ma, nie może być ograniczane do poznawania wielkich postaci i najważniejszych wydarzeń politycznych.

zlobek_1930.jpg

Autorem bloga Historiawizualna.pl jest Marcin Wilkowski, badający nowe formy obecności historii i problemy pamięci w nowych mediach i w popkulturze. Jest założycielem i autorem serwisu Historiaimedia.org.

Blog posiada także własną stronę na Facebooku http://facebook.com/HistoriaWizualna

Nadesłał: Marcin Wilkowski

(rl)

„We think, we can”, so … „Yes, we Scan!”

Czerwiec 1, 2010 | Możliwość komentowania „We think, we can”, so … „Yes, we Scan!” została wyłączona

18 maja b.r. wraz z Agą Koszowską prowadziliśmy w Bibliotece Śląskiej spotkanie z Panią Profesor Ann Carlson Weeks z Uniwersytetu Maryland, która jest pracownikiem College of Information Studies oraz Human-Computer Interaction Lab. Celem wizyty pani Weeks była prezentacja i zachęta do współpracy z tworzoną w USA International Children’s Digital Library – inicjatywą zmierzającą do prezentacji w Internecie ogólnie dostępnego zasobu literatury dla dzieci.

icdl.jpg

Jak czytamy na stronie głównej:

„Misją Fundacji Międzynarodowej Biblioteki Cyfrowej dla Dzieci jest zachęcanie dzieci z całego świata do tego, aby stały się członkami globalnej społeczności – osobami, które rozumieją wartość tolerancji i szacunku dla różnorodnych kultur, języków i idei – dzięki udostępnianiu online najlepszych pozycji literatury dziecięcej”.

W czasie 1,5 godzinnej prezentacji prof. Weeks omawiła ciekawy interfejs ICDL, zebrany do tej pory zasób oraz pokaz możliwości wyszukiwawczych biblioteki cyfrowej. O ile cyfrowe zbiory są jeszcze niewielkie (prowadzone w wielu krajach promocyjne prezentacje Ann Weeks mają to zmienić), to zaprezentowanie prac nad ICDL od środka ukazywało całą złożoność przedsięwzięcia o bardziej globalnych ambicjach. Zespół tworzący bibliotekę nie omieszka korzystać z rad najbardziej zainteresowanych – czyli samych dzieci, które buszując po bibliotece, podpowiadają projektantom, jak ich zdaniem najlepiej ją urządzić – dla innych dzieci. Od nich też pochodzi pomysł by bibliotekę wyposażyć m. in. w możliwość wyszukiwania publikacji po … kolorze okładek. Więcej o samej ICDL można przeczytać tutaj.

Spotkanie miało dość żywy przebieg i zgromadziło ok. 40 osób, które po prezentacji dopytywały o szczegóły przedsięwzięcia. Dodatkowo okazało się, że trwają prace nad polskim interfejsem ICDL, który w trakcie pokazu, dzięki dobrej pamięci p. Janiny z konsulatu, zyskał nieoczekiwaną inaugurację.
Continue Reading „We think, we can”, so … „Yes, we Scan!”

Czytanie jako doświadczenie 2.0 – „Kandyd” w New York Public Library

Kwiecień 7, 2010 | Możliwość komentowania Czytanie jako doświadczenie 2.0 – „Kandyd” w New York Public Library została wyłączona

Biblioteka publiczna w Nowym Jorku w ciekawy i nowatorski sposób udostępniła w sieci klasyczne dzieło literatury francuskiej – „Kandyda” Woltera. Na stronie Online Exhibitions: Voltaire’s Candide czytamy, że jest to wydanie eksperymentalne, mające na celu zainicjowanie publicznej dyskusji na temat treści utworu.

W projekcie New York Public Library wykorzystano ogólnodostępne narzędzia Web 2.0 i różnymi metodami zaangażowano czytelników we współtworzenie treści strony. Godny uwagi jest przede wszystkim sam sposób prezentacji dzieła. Zdaniem autorów projektu odręczne pisanie notatek na marginesach książek to odwieczny zwyczaj czytelników, pomagający im w odbiorze treści książki i jej zrozumieniu. W cyfrowej edycji „Kandyda” (nazwanej – nomen omen – „Kandyd 2.0”) także zaoferowano odbiorcom „margines do notatek”, lecz w tym przypadku odgrywa on rolę publicznej przestrzeni – miejsca spotkań, dyskusji, dzielenia się wiedzą i wymiany myśli.Continue Reading Czytanie jako doświadczenie 2.0 – „Kandyd” w New York Public Library

The Commons – o opracowaniu fotografii z udziałem wirtualnej społeczności. Cz. 1

Grudzień 15, 2009 | Możliwość komentowania The Commons – o opracowaniu fotografii z udziałem wirtualnej społeczności. Cz. 1 została wyłączona

Po dłuższej przerwie i po trosze w odpowiedzi na apel Pauliny Majewskiej z Biblioteki Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi, która podczas konferencji Polskie Biblioteki Cyfrowe 2009 w Poznaniu dokonała interesującej analizy społeczności Biblioteka 2.0 :), prezentuję kolejny blogowy tekst, tym razem poświęcony projektowi „The Commons”.

Temat nie jest nowy, został już wcześniej poruszony na blogu Biblioteka 2.0, o projekcie pisali też m.in. Marcin Wilkowski w serwisie „Historia i Media” i Alek Tarkowski na blogu Kultura 2.0. Na konferencji „Cyfrowość bibliotek i archiwów” w Bibliotece Narodowej 26 listopada br. przedstawiłam referat pt. Opracowanie zbiorów z udziałem społeczności internetowych (na przykładzie projektu „The Commons”). Prezentacja do referatu dostępna jest w serwisie SlideShare.

Projekt „The Commons” budzi zainteresowanie. I słusznie, bowiem dotychczasowe efekty jego realizacji dowodzą, że biblioteki, które odważnie eksperymentują z Web 2.0, wykorzystując potencjał internetowych społeczności, odnoszą z tego tytułu konkretne korzyści. Wydaje się, że warto nieco obszerniej przedstawić tę inicjatywę i pokazać ciekawsze przykłady współdziałania internautów z bibliotekarzami z wykorzystaniem możliwości wzorcowego serwisu Web 2.0, za jaki powszechnie uważany jest Flickr.
Continue Reading The Commons – o opracowaniu fotografii z udziałem wirtualnej społeczności. Cz. 1

Idea biblioteki jako przyjaznego miejsca, które odwiedza się z przyjemnością, choćby po to, by spotkać się z przyjaciółmi czy uczestniczyć w wydarzeniu kulturalnym, nie jest niczym nowym, także w naszym kraju. Np. ubiegłoroczny program Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich „Tydzień Bibliotek” odbywał się pod hasłem „Biblioteka miejscem spotkań”, mającym uświadomić użytkownikom, że działalność współczesnych bibliotek wykracza poza tradycyjne wypożyczanie książek.

W zachodnioeuropejskim piśmiennictwie dotyczącym bibliotek nie tyle jako instytucji, ale jako „fizycznych” przestrzeni, można natknąć się na nawiązania do teorii „trzeciego miejsca” Raya Oldenburga (mówi o tym np. artykuł Caspera H. Rasmussena i Henrika Jochumsena The fall and rise of the physical library lub Borge Sondergaarda The red thread. The new central library in Hjorring).

Twórcy powstających w ostatnich latach budynków i pomieszczeń bibliotecznych projektują je w taki sposób, by biblioteka rzeczywiście była postrzegana jako miejsce spotkań, spędzania czasu, poszukiwania inspiracji czy doświadczeń i – co ważne – by wyraźnie komunikowała o tym swojemu otoczeniu.

Przykładem ciekawej, nowatorskiej biblioteki XXI wieku, zaprojektowanej i promowanej zgodnie z założeniami teorii „trzeciego miejsca”, jest biblioteka publiczna w mieście Hjørring na północy Danii (region Jutlandia Północna).

mapadanii.JPG

Hjørring jest miastem średniej wielkości (67,5 tys. mieszkańców), działa tam biblioteka główna z czterema filiami bibliotecznymi oraz jednym bibliobusem. Nowa biblioteka główna, otwarta w kwietniu 2008 roku, zlokalizowana jest w budynku „Metropol” – centralnym i najczęściej odwiedzanym punkcie miasta. To kontrowersyjne – można by rzec – usytuowanie biblioteki jest jednym z czynników sprzyjających realizacji koncepcji „trzeciego miejsca”. W „Metropolu”, poza biblioteką, mieści się spore centrum handlowe (40 sklepów) oraz klub fitness, tak więc jedno miejsce w założeniu spełnia różne potrzeby współczesnych obywateli: konsumpcyjne (zakupy), fizycznej sprawności (fitness) i rozwoju osobistego / intelektualnego (biblioteka).

Pracownicy biblioteki w Hjørring mieli własną wizję, marzenia i przemyślenia o tym, czym może być nowa biblioteka, i aktywnie uczestniczyli w przygotowywaniu projektu zagospodarowania przestrzeni, wystroju wnętrz, dekoracji oraz wyposażenia. W serwisie SlideShare dostępna jest prezentacja Borge Sondergaarda z danymi na temat biblioteki oraz założeniami, jakie towarzyszyły jej tworzeniu.

dsc_0077_23.jpg

W przeciwieństwie do większości publicznych bibliotek, w których pierwszym rzucającym się w oczy elementem jest stanowisko obsługi lub punkt informacji, odwiedzających bibliotekę w Hjørring wita wielki napis „Velkommen”. Pomysł godny polecenia, bowiem stanowi czytelny, jasny przekaz skierowany do użytkownika: „Witamy Cię, jesteś naszym gościem, czuj się tu dobrze”.

Ciekawym elementem wystroju i zarazem wizytówką biblioteki jest czerwona, „wijąca się” wstęga”, trochę przypominająca tę we wrocławskiej Mediatece. W Hjørring wstęga przebiega przez całe pomieszczenie (wzdłuż, wszerz i w pionie), łącząc poszczególne jego części i pełniąc rozmaite funkcje: półki na książki, lady bibliotecznej, powierzchni wystawowej, elementu dzielącego, bramy czy po prostu ozdoby. Można też (w niektórych miejscach) na niej usiąść lub za nią podążać, gdy wskazuje kierunek do dalszych części biblioteki.

dsc_0155_23.jpg

dsc_0090_23.jpg

dsc_0100_23.jpg

Przestrzeń zaprojektowana jest elastyczne, nie ma wyraźnych podziałów na „oddział dla dzieci” i „wypożyczalnię dla dorosłych”, usytuowanych w zamkniętych pomieszczeniach. Jest to właściwie jeden wielki pokój do wykorzystania w dowolny sposób przez wszystkich zainteresowanych. Niektóre partie są „bardziej dla dzieci” lub „bardziej dla dorosłych” (klasyczna „czytelnia” w stylu angielskim wyposażona w fotele Chesterfield), a niektóre wspólne dla wszystkich – do zagospodarowania zgodnie z potrzebami (spotkanie, zabawa, projekcja filmu, wspólne granie itp.).

dsc_0129_23.jpg

dsc_0113_23.jpg

Dla pragnących popracować w ciszy i spokoju przeznaczono kilka wyraźnie oznakowanych, zamykanych pomieszczeń, zaś reszta przestrzeni posiada mnóstwo kącików, zakamarków i zaskakujących, nietypowych dla biblioteki, elementów wyposażenia. Znajdziemy tam np. zjeżdżalnię, „łóżko” lub „basen”, do którego można sobie poskakać lub się w nim wygodnie położyć, okrągłe wnęki w ścianie do czytania, czy inne kryjówki do zabawy w chowanego. Niedaleko części dziecięcej wydzielono kącik dla VIP’ów – „Bardzo Ważnych Rodziców” :). Można tam usiąść na wygodnej kanapie, przejrzeć gazetę, napić się kawy i mieć oko na bawiące się dzieci.

dsc_0151_23.jpg

dsc_0126_23.jpg

dsc_0068_23.jpg

dsc_0128_23.jpg

dsc_0154_23.jpg

dsc_0136_23.jpg

Wygodna kanapa to obowiązkowy element wyposażenia biblioteki. Spotykamy je w kilku miejscach: między regałami, w kąciku z telewizorem czy w części multimedialnej. Oczywiście, nowe technologie w duńskich bibliotekach odgrywają ważną rolę. W Hjørring znajdziemy wydzieloną (elementem dzielącym jest tu regał i „wijąca się” czerwona wstęga) część pomieszczenia z wmontowanymi w ścianę ekranami, służącymi do przeglądania zasobów sieci i korzystania z multimediów. W części dziecięcej mamy kilka stacjonarnych pulpitów z grami edukacyjnymi i – w ogóle – do zabawy. Jest większa wolna przestrzeń do organizacji spotkań, projekcji filmów czy wspólnych gier – wyposażona w ekran, projektor i nagłośnienie. Jest wreszcie automat do samoobsługowych wypożyczeń (zwrotów dokonuje się także samoobsługowo, odkładając książkę, płytę czy film na specjalny odpowiednio oznakowany wózek).

dsc_0076_23.jpg

dsc_0095_23.jpg

dsc_0107_23.jpg

Więcej informacji (oraz zdjęć) biblioteki w Hjørring można znaleźć na jej stronie internetowej, w serwisie Facebook, gdzie biblioteka ma swój profil, w serwisie Librarybuildings.info, poświęconym nowym budynkom bibliotek i w mojej galerii Flickr.

Wydaje się, że idea biblioteki jako „trzeciego miejsca” to interesujący kierunek, który powinni rozważyć bibliotekarze planujący budowę nowych bibliotek, modernizację czy adaptację budynków na działalność biblioteczną. Warto też podkreślić, że taka organizacja fizycznej biblioteki, jaką zastosowała biblioteka w Hjørring, a także kilka innych nowo powstałych bibliotek na całym świecie, oznacza gruntowną zmianę podejścia do tego, co biblioteka oferuje swoim odbiorcom i w jaki sposób im o tym komunikuje. Biblioteka tradycyjna, korzystając z wszelkich dostepnych środków przekazu (także wizualnych), informuje swoich użytkowników: „oferujemy Wam zbiory i usługi, z których – jeśli chcecie – możecie korzystać; sposób korzystania określają stosowne regulaminy…”.

Wydaje się, że biblioteka pomyślana i zaprojektowana jako „trzecie miejsce” wysyła do użytkowników całkiem inny komunikat: „Jesteś naszym gościem, zależy nam, byś czuł się tu dobrze i jak najlepiej spędził czas. Możesz robić, co Ci się podoba – badaj, eksploruj, doświadczaj, baw się, rozmawiaj, szukaj inspiracji”. A także – „Odpocznij, napij się kawy…”.

Agnieszka Koszowska

„Trzecie miejsce” według Raya Oldenburga

Czerwiec 26, 2009 | Możliwość komentowania „Trzecie miejsce” według Raya Oldenburga została wyłączona

greatgoodplace.jpgW 1989 roku (wówczas nie było jeszcze Web 2.0, nikt też nie mówił o Bibliotece 2.0) amerykański socjolog Ray Oldenburg wydał książkę The Great Good Place. Przedstawił w niej ciekawą teorię, według której nasze życie społeczne koncentruje się wokół trzech ważnych ośrodków: domu (miejsca, w którym mieszkamy), pracy (miejsca, w którym pracujemy zawodowo) oraz „trzeciego miejsca”, w którym prowadzimy szeroko pojęte życie towarzyskie.

„Trzecie miejsce” to miejsce odpoczynku – nie tylko od pracy, lecz także od wykonywanych na co dzień rutynowych czynności. Jest neutralną przestrzenią, w której spędzamy wolny czas, spotykamy przyjaciół, odpoczywamy po pracy zawodowej, pracach domowych, nabieramy oddechu przy filiżance kawy (herbaty), obserwujemy i pokazujemy się innym. „Trzecie miejsca” wzmacniają w nas poczucie przynależności do otoczenia oraz więzi z innymi – znanymi lub potencjalnie bliskimi nam osobami. Są to miejsca, w których tętni życie lokalnej społeczności, gdzie rodzą się nowe pomysły, utrwalają się lub ewoluują ważne w danym środowisku wartości.

Więcej o książce Oldenburga można przeczytać tutaj, a o koncepcji „trzeciego miejsca” tutaj.

Ray Oldenburg pisał swoją książkę w latach 80-tych, uzasadniał więc swoją teorię posiłkując się przykładami kawiarni, restauracji, pubów i innych „fizycznych” miejsc, w których ludzie gromadzą się i wspólnie spędzają wolny czas. Jego koncepcja przeżyła wiele społecznych zawirowań i odrodziła się po latach w świecie Web 2.0 – dla współczesnych internautów „trzecim miejscem” są internetowe społeczności, światy wirtualne (takie jak Second Life) czy gry on-line, gdzie tworzą się społeczne relacje i kwitnie życie towarzyskie.

Co więcej, tradycyjne „trzecie miejsca” (restauracje, kawiarnie, puby) powoli przestają nimi być – coraz częściej wpadamy tam na chwilę, by szybko coś zjeść, i jeszcze szybciej zwolnić miejsce dla następnego klienta. A „trzecie miejsce” to przestrzeń, która z założenia nie wywiera presji, nie kojarzy się też z jakimkolwiek przymusem. Jest to miejsce, w którym po prostu chce się być.

Obecnie elementy teorii „trzeciego miejsca” wykorzystywane są przez podmioty komercyjne (banki, księgarnie, centra handlowe), pragnące wzbogacić swoją ofertę poprzez odwołanie się do emocjonalnych czy społecznych potrzeb klientów, i tym samym zyskać przewagę nad konkurencją. Ciekawie na ten temat wypowiada się Paweł Tkaczyk – autor tekstów Umów się w banku na kawę oraz Do którego miejsca przynależy twoja marka.

Zapewne wielu z nas pragnąc odpoczynku po pracy lub szukając neutralnego miejsca, by umówić się z przyjacielem, odwiedziło w tym celu jedną z księgarni sieci Empik, gdzie można wypić dobrą kawę, zjeść ciastko, odprężyć się przy muzyce, a na dodatek zdjąć z półki i przejrzeć książkę lub czasopismo z bogatego, oferowanego przez księgarnię asortymentu.

Centra handlowe w swoich kampaniach promocyjnych reklamują się jako „miejsca spotkań” , a więc „trzecie miejsca”, w których nie tylko pożytecznie spędzamy czas (tzn. dokonując – rzecz jasna – zakupów), ale też możemy odpocząć po pracy, napić się kawy, spotkać z przyjacielem, a nawet skorzystać z bogatej oferty kulturalnej przygotowanej przez centrum, np. zobaczyć wystawę „Chińska Armia Terakotowa”, wziąć udział w spotkaniu ze znanym pisarzem lub iść do kina na dobry film. Co więcej, centrum handlowe staje się miejscem, w którym „możesz być sobą i pokazać, kim jesteś naprawdę” – współczesną „agorą”, miejscem kreowanym na takie, w którym trzeba i warto „być”, i które spełnia wszystkie Twoje potrzeby (fizyczne, konsumpcyjne, społeczne, towarzyskie, kulturalne, emocjonalne… wszystkie).

Koncepcja „trzeciego miejsca” wydaje się więc być na czasie, a na przestrzeń pełniącą taką rolę zawsze było i będzie społeczne zapotrzebowanie. Być może właśnie teraz najbardziej – w świecie, w którym stale obecne są: gonitwa, pośpiech, rywalizacja, komercja, i w którym specjaliści od kreowania marki eksploatują najgłębsze potrzeby swoich klientów. W świecie, w którym brak czasu utrudnia spotkania w fizycznej przestrzeni, a brak pieniędzy uniemożliwia częste bywanie w kawiarniach czy pubach. I gdzie częściej spotykamy się pod postacią awatarów w Second Life czy profili w „Naszej Klasie” niż twarzą w twarz.

Według Raya Oldenburga „trzecie miejsce” to takie miejsce, w którym spotykamy się regularnie, z przyjemnością i które nie wymaga ponoszenia większych kosztów finansowych.

Czy zatem tym współczesnym „trzecim miejscem” może być biblioteka?

O tym w następnym poście. Zapraszam.

Agnieszka Koszowska

Społeczny OPAC – nowe trendy. Część 2

Maj 24, 2009 | Możliwość komentowania Społeczny OPAC – nowe trendy. Część 2 została wyłączona

W poprzednim poście poświęconym katalogom bibliotecznym nowej generacji zostały przedstawione komercyjne programy do prezentacji w Sieci katalogów OPAC, umożliwiające zastosowanie w katalogach elementów Web 2.0, np. tagowania, oceniania rekordów bibliograficznych przez czytelników lub pisania uwag czy recenzji.

Oprócz produktów komercyjnych istnieją także rozwiązania darmowe, open source, które zyskują coraz większą popularność wśród bibliotekarzy. Programy tego typu najczęściej powstają w jednej instytucji (bibliotece), która realizuje własny projekt, a jego efekty udostępnia publicznie wszystkim chętnym, by mogli korzystać z oprogramowania i dalej je rozwijać.

Najbardziej znane programy open source do prezentacji w Internecie bibliotecznych katalogów to: VuFind (utworzony i rozwijany przez Villanova University’s Falvey Memorial Library), SOPAC (autorski program Johna Blyberga – informatyka w Ann Arbor District Library, a następnie Darien Library), Scriblio (powstały w bibliotece Plymouth State University) i Blacklight – VIRGObeta (project University of Virginia Library).
Continue Reading Społeczny OPAC – nowe trendy. Część 2

Jak czytamy w Internecie

Marzec 9, 2009 | Możliwość komentowania Jak czytamy w Internecie została wyłączona

To temat związany głównie z ergonomią i projektowaniem stron Internetowych. Ciekawi mnie jednak, czy wyniki eksperymentów (patrz poniżej) będą kiedyś wykorzystywane w eBookach. Co o tym myślicie?

Badania typu eye-tracking przeprowadza m. in. Google: http://www.youtube.com/watch?v=w29DrEEsqT4

Metoda śledzenia ruchów gałek ocznych pozwala z bardzo dużą dokładnością ocenić, w jakie miejsce ekranu kierowany jest wzrok.

Wnioski z badania:

  1. Użytkownicy witryn internetowych bardzo szybko przeglądali strony (skupienie wzroku trwało krótko, dziesiąte części sekundy na poszczególnych elementach)
  2. Użytkownicy witryn internetowych badali strony internetowe zgodnie z kształtem litery F (najwięcej informacji jest przyswajanych z pierwszych linijek -począwszy od lewej krawędzi ekranu)
  3. Badani byli niezwykle skuteczni w selektywnym wybieraniu informacji (jak wynika z oględzin ich gałek ocznych ich wzrok skupiał się tylko na najistotniejszych elementach)
  4. Obrazki umieszczane w środku tekstu były często traktowane jako przeszkody i omijane (wyjątkiem były grafiki ściśle związane z tekstem)
  5. Grafiki rozmyte, niewielkie, nieczytelne były automatycznie pomijane.
  6. Dużo większą uwagę badanych zwracały obrazki zawierające jakieś informacje, niż te, które miały jedynie walory estetyczne.
  7. Badani często patrzyli na fotografie, na których fotografowany patrzył prostu w obiekty.
  8. Animacje przyciągały uwagę tylko w sytuacjach, kiedy były nieskomplikowane oraz miały związek z tekstem.
  9. Witryny zaprojektowane w prosty sposób, zawierające mało elementów powodują, że użytkownik bardziej skupia się na treści przekazu.
  10. Reklamy banerowe były omijane wzrokiem przez przytłaczającą większość użytkowników.
  11. Grupą, która nie była „ślepa” na banery (banner blindness) były dzieci do siódmego roku życia. Klikają one bowiem na elementy wyróżniające się ilością kolorów i animacjami.

M.in. za: http://www.ittechnology.us/eyetracking-w-badaniach-uzytecznosci/

Agata

W dostępnych w Sieci katalogach amerykańskich bibliotek coraz częściej można znaleźć ciekawe elementy zastosowane w bibliotecznym oprogramowaniu. Część z nich to znane już narzędzia Web 2.0, stanowiące uzupełnienie interfejsu katalogu o elementy interaktywne (np. możliwość tagowania), inne mają na celu wzbogacenie rekordów bibliograficznych o dodatkowe informacje, przydatne dla czytelników. Stosowane rozwiązania wydają się odpowiadać potrzebom i zachowaniom użytkowników Internetu, korzystających na co dzień z wyszukiwarek internetowych oraz serwisów społecznościowych. O tym, że tradycyjne katalogi nie zawsze spotykają się z pozytywnym odbiorem ze strony przyzwyczajonych do Google’a czytelników, można się przekonać czytając cytowany już przeze mnie w innym poście raport OCLC Perceptions of libraries and information resources.

Wśród wypowiedzi uczestników przeprowadzonych badań znajdujemy np. takie: „Usługi bibliotek są bardzo wartościowe, ale znacznie szybciej znajduję w Sieci potrzebną mi informację i nie muszę wychodzić z domu.” „Większość opisów w katalogu jest mało przejrzysta – trudno ocenić, czy informacja jest tą, której szukam.” „Powinno się przeszukiwać wszystkie bazy danych jednocześnie, a nie każdą osobno.” „Katalog mi się podoba, ale brakuje w nim ocen i rekomendacji. Gdy znajdę książki jakiegoś autora, muszę najpierw przeczytać opinie np. w Amazonie, a potem znów wrócić do katalogu, aby sprawdzić, czy książki są dostępne w bibliotece.” „Ciężko jest cokolwiek znaleźć bez pomocy bibliotekarza.” Continue Reading Społeczny OPAC – nowe trendy. Część 1