Dużo się ostatnio mówi i pisze (choć może jeszcze nie u nas) o Bibliotece 2.0 jako o nowej koncepcji, modelu usług bibliotecznych, filozofii, czy podejściu do zadań i funkcji bibliotek we współczesnym świecie. Wydaje się, że pojęcie Biblioteki 2.0 tak do końca jeszcze nie zdążyło się skrystalizować, bowiem w obiegu (głównie sieciowym) funkcjonuje co najmniej kilkanaście jego definicji. Ale być może warto je polskim bibliotekarzom (i czytelnikom) sukcesywnie przybliżać, choćby po to, by zacząć wspólnie ustalać polskojęzyczną terminologię – kiedyś pewnie i tak trzeba będzie to zrobić. No i po to, byśmy mieli świadomość tego, czym tak naprawdę są zjawiska składające się na ukute za oceanem pojęcie Library 2.0, jakie być może czekają nas niebawem przeobrażenia i jakie zapewne będą wobec nas – bibliotekarzy – oczekiwania.

„Być może” i „zapewne” – bowiem nawet amerykańscy bibliotekarze nie są w stu procentach zgodni co do tego, na co i po co to komu :), czy warto, a jeśli warto, to co konkretnie i w jakim stopniu. O ile jednak amerykańskie biblioteki na ogół dysponują wystarczającymi środkami finansowymi na realizację powierzonych zadań, szeroką dostępnością nowoczesnych technologii i usług (jak choćby programy Web Contact Center) oraz usatysfakcjonowaną – jak się wydaje – kadrą bibliotekarzy (można więc spierać się, czy warto poprawiać coś, co funkcjonuje dobrze), nasze wciąż borykają się z różnorodnymi problemami, negatywnymi stereotypami, czy postępującym z roku na rok spadkiem liczby licztelników. Może więc na naszym polskim gruncie warto trochę poeksperymentować? Najwyżej nie wyjdzie 🙂

Na początek proponuję zapoznanie się z siedmioma definicjami Library 2.0 zamieszczonymi w tekście Library 2.0 and „Library 2.0” Walta Crawforda – Cites & Insights. Crawford at Large, 2006 vol. 6, no. 2. Tekst zawiera także obszerne (i bardzo ciekawe) komentarze dotyczące zarówno koncepcji Biblioteki 2.0, jak i zamieszczonych definicji.

„Biblioteka 2.0 stanowi model usług bibliotecznych, będący odbiciem przemian w rozumieniu zadań bibliotecznych, a zwłaszcza sposobu, w jaki usługi biblioteczne są dostarczane użytkownikom. Przemiany te są szczególnie widoczne na przykładzie bibliotecznych usług elektronicznych, takich jak katalogi OPAC i usługi informacyjne online, a także coraz większego przepływu informacji w kierunku od użytkowników do biblioteki. Koncepcja Biblioteki 2.0 czerpie z idei Web 2.0 i wykorzystuje tę samą filozofię, która leży u podstaw zjawisk składających się na Web 2.0. Zwolennicy Biblioteki 2.0 utrzymują, że proponowany model usług bibliotecznych ostatecznie zastąpi przestarzałą i jednokierunkową ofertę charakterystyczną dla dotychczasowego funkcjonowania bibliotek.” [Wikipedia – lub Michael Casey]

„Biblioteka 2.0 realnie ocenia, ilu użytkowników obecnie korzysta z usług bibliotecznych, stwierdzając, że „to za mało, możemy dotrzeć do większej liczby ludzi”. Stara się to uczynić, przyjmując postawę, na którą składają się trzy elementy: aktywne pozyskiwanie nowych użytkowników, zachęcanie użytkowników do partycypacji oraz funkcjonowanie w oparciu o ciągłe zmiany. Tego rodzaju podejście umożliwił w znacznej mierze postęp technologiczny, lecz usługi Biblioteki 2.0 tylko w części opierają się na nowych technologiach.” [Michael Casey – drugie ujęcie]

„Biblioteka 2.0 to, wg mnie, pewna filozofia usług bibliotecznych, na którą składają się trzy elementy: gotowość do wprowadzania zmian i wypróbowywania nowych działań, do nieustannego oceniania wartości i jakości usług oraz do wykraczania poza granice naszego bibliotekarskiego świata w poszukiwaniu nowych rozwiązań – zarówno tradycyjnych, jak i nowoczesnych (zgodnie z założeniami koncepcji Web 2.0).” [Michael Casey – trzecie ujęcie]

„Biblioteka 2.0 nie polega na tym, by stosować nowoczesne technologie. Chodzi o to, by pozbierać cenne pomysły z zewnątrz i wykorzystać je w celu usprawnienia usług oraz dotarcia do nowych grup docelowych użytkowników. Biblioteka 2.0 stanowi w swojej istocie sposób myślenia i sposób działania. Jest to rodzaj nowej konstrukcji, w której zmiana stanowi ważny element wszystkich działań bibliotecznych. To właśnie w celu wypracowania nowego poziomu usług bibliotecznych wykorzystujemy nowoczesne technologie, w tym także technologie Web 2.0.” [Casey Bisson]

„Zasadniczo w tej całej dwuzerowości chodzi o wykorzystanie zbiorowej pomysłowości i inteligencji oraz dostępnych technologii do wygenerowania nowego, lepszego i sprawniej działającego systemu, który będzie dostępny dla każdego użytkownika.” [Jessamyn West]

„Idea Biblioteki 2.0 reprezentuje pewną znaczącą zmianę paradygmatu – sposobu naszego widzenia, rozumienia i odbioru bibliotecznych usług. Chodzi tu o takie doświadczenie użytkownika, w którym sprawą kluczową jest użyteczność, zdolność do współdziałania i elastyczność systemów bibliotecznych. Biblioteka powinna być w większym stopniu obecna w swoim środowisku, programując i budując społeczność swoich użytkowników (zarówno online, jak i w świecie rzeczywistym) i zwiększając zasięg swojego oddziaływania za pośrednictwem nowoczesnych technologii (takich jak komunikatory internetowe, screencasting, blogi, wiki, itp.). Chodzi też o to, by pozwalać użytkownikom aktywnie uczestniczyć, np. poprzez zamieszczanie w katalogach online tworzonych przez nich etykiet (słów kluczowych), umożliwianie pisania recenzji, czy wypowiadania się za pośrednictwem blogów i serwisów wiki. Dzięki odpowiedniej konstrukcji serwisu internetowego czy fizycznej struktury organizacyjnej biblioteka staje się dla użytkownika instytucją coraz bardziej przejrzystą. Powinniśmy uczynić bibliotekę bardziej ludzką, wszechobecną i skoncentrowaną na użytkowniku. Oznacza to konieczność wprowadzania zmian w naszych systemach, serwisach internetowych i przede wszystkim w naszym nastawieniu. Aby stać się całkowicie 2.0, biblioteka będzie musiała wykonać ogromną pracę, a idea dwuzerowości powinna przeniknąć do wszystkich aspektów jej działalności.” [Meredith Farkas]

„Biblioteka 2.0 oznacza po prostu takie zorganizowanie przestrzeni bibliotecznej (zarówno fizycznej, jak i wirtualnej), by była ona bardziej interaktywna, oferowała większe możliwości wspólnych działań i rozwijała się zgodnie z potrzebami społeczności użytkowników. Przykłady działań, od których można zacząć obejmują prowadzenie bloga, organizowanie nocnych imprez dla młodzieży, czy przeznaczenie w bibliotecznym serwisie www miejsca na tworzoną wspólnie bazę fotografii. Chodzi przede wszystkim o spowodowanie, by ludzie znów zaczęli korzystać z usług bibliotecznych – o takie zorganizowanie biblioteki, by odpowiadała ona temu, czego potrzebują i poszukują w swoim codziennym życiu. O to, by biblioteka stała się miejscem przeznaczenia, a nie czymś, o czym myśli się dopiero „po fakcie”.” [Sarah Houghton]

cdn.

Agnieszka Koszowska (tłumaczenie moje 🙂 )


Comments

6 komentarzy

  1. kamil on Kwiecień 25, 2007 1:46 pm

    jest bardzo potrzebna ponieważ ma wyszukiwarkę w której można wszystko znaleźć strona google jest ok :}

  2. bjasko on Kwiecień 28, 2007 7:11 am

    podejrzewam iż wątek definicji B2.0 może nie mieć końca… Ale generalnie chodzi chyba nie tylko o zmianę formy usług, ich świadczenia i przygotowywania, ale o zmianę myślenia i postrzegania całej działalności informacyjno-bibliotecznej (zarówno przez użytkowników jak i bibliotekarzy). Myślicie, że L.2 to rewolucja porównywalna z gutenberyzmem, czy po prostu kolejny etap w rozwoju?

    [opracowanie Agi jest świetne – mi brakuje w nim tylko długiego ogona, stąd staram się to uzupełnić w następnym wpisie :)]

    z króliczym pozdrowieniem

  3. a.nancy on Maj 2, 2007 1:43 pm

    gutenberyzm tez mozna postrzegac jako kolejny etap w rozwoju (nadal mamy do czynienia z literkami na papierze ;))), i chyba dopiero z perspektywy czasu widac, jak bardzo byl rewolucyjny.
    bardzo podoba mi sie Wasz blog, pozdrawiam

  4. dan.ka on Maj 2, 2007 4:23 pm

    Aga, super, koniecznie ciągnij tę teorię dalej, będzie świetnym punktem wyjścia do dyskusji, zdaje się, że już zaczyna być :))

    Co do Twojego pytania, bjasko, w sprawie rewolucji… myślę, że L.20 to jeden z symptomów totalnej zmiany kulturowej, u progu której stoimy wszyscy bez wyjątku. Wchodzimy w tę zmianę nadal jako społeczeństwo alfanumeryczne, jednak na wyjściu może być różnie :)). Osobiście nie wykluczam i tej możliwości: komunikacji bez pośrednictwa symboli :)))

    A co do ‚długiego ogona’ za miedzą… nie mogę się zdecydować, z jednej strony przeszkadza i trudno nim wywinąć :)), z drugiej, jest niezastąpiony podczas polowań :)))… Da się ogonem wyciągnąć marchewkę z ziemi??? 🙂

    Pozdrawiam Was obie, Danka

  5. juska on Maj 7, 2007 10:51 am

    Świetnie tłumaczenia 🙂 Gratuluję (i trochę zazdroszczę, bo mi tłumaczenie definicji przychodzi z bólem ogromnym).
    Sama dopiero wkraczam, bardzo powoli, w świat dwuzerowości i – jak w tym dowcipie – trochę straszno, trochę śmieszno… Podstawowy problem jaki mnie nurtuje to pytanie, na ile świadomie wchodzimy do L2.0 jako społeczeństwo. Czy taki potencjalny czytelnik2.0 myśli sobie „fajnie się dzieje z tymi bibliotekami; nie trzeba będzie chodzić/jeździć daleko/zmagać się ze straszną bibliotekarką/pilnować terminów…” A może to wszystko dzieje się na fali social networking…
    Takie rozważania początkującego człowieka dwuzerowego…
    A tłumaczeń jeszcze raz gratutuję i pozdrawiam wiosennie 🙂

  6. Remigiusz Lis on Maj 9, 2007 9:41 pm

    A co jest straszne, a co śmieszne? 😉
    Jako społeczeństwo to pewnie w ogóle nieświadomie, bo „2.0” to opis cywilizacyjnych zmian, a tym zajmują się nieliczni.
    Wydaje mi się, że Czytelników mało obchodzą numerki kolejnych bibliotek, oni chcą mieć tak wygodnie, szybko i „u siebie” – jak w internecie. Natomiast warto, by bibliotekarze robili to świadomie, a wręcz z premedytacją.

Name (required)

Email (required)

Witryna internetowa

Co o tym myślisz

Security Code: