Piramida prof. Figge

Lipiec 5, 2007 | Komentowanie nie jest możliwe

Chciałabym powrócić tu do wcześniej przywoływanego przeze mnie artykułu prof. Friedricha Figge z uniwersytetu w Lipsku. Tu przytaczam artykuł pt.: Szanse dla przedsięwzięć medialnych w Web2.0 – nowe perspektywy, które tworzy Piramida EP. [Prof. Friedrich Figge, HTWK Leipzig]

Firmy takie jak wydawnictwa czy księgarnie tak długo są już skoncentrowane na dostarczaniu informacji i świadczeniu usług w tym zakresie, że muszą obecnie, w erze Internetu stawiać najpierw na dobry i sprawdzony kontakt z klientem. Do tego będą one wykorzystywały przedsiębiorstwa i firmy, zajmujące się pośrednictwem w przekazywaniu informacji i to do zróżnicowanego odbiorcy społecznego.
Taką specyfikę ujmuje i ukazuje model piramidy, model sporządzony przez prof. Figge, mający na celu pokazanie drogi, jaką przebiega informacja, komunikat, aby dotrzeć w końcu do odbiorcy, którym – jak się dowiadujemy – jest w tym schemacie społeczeństwo. Piramida ma cztery poziomy, idąc od dołu, są to: informacja, pomoc, kontakt, komunikat.
W piramidzie kształtuje się podstawowa funkcja mediów, a więc wypracowanie i rozpowszechnianie treści, które leżą w poziomie „informacja”. Nad tym dobudowuje się poziom pomocy, którego zadaniem jest świadczenie dodatkowych usług skierowanych do rzesz odbiorców. Tu jako przykłady mogą być przytoczone możliwości oceniania informacji lub ofert, które w sieci są lub mogą być połączone z treścią, której się tyczą. Znane odnośniki, które są już w Internecie to na przykład: oceny artykułów na Amazon albo ranking ofert eBay.
Zaistnienie kontaktu wraz z możliwością jego zintensyfikowania – w miarę potrzeb – jest możliwe i zachodzi poprzez poziom „kontakt”. Tu, za pośrednictwem Internetu, otwierają się zupełnie nowe możliwości, poczynając od bezpośredniego kontaktu mailowego z konkretnym odbiorcą, aż do telefonii internetowej. Dobrym przykładem na tego typu działalność jest planowane włączenie nowej usługi Skype-telefon we współpracy między Yahoo i eBay (artykuł pochodzi z 2005 roku!).
Tu do gry wchodzi jeszcze – nazwijmy to – usługa „user-generated content”, a więc satysfakcja dla użytkownika (???), gdzie sam odbiorca nawiązuje i może się ubiegać o zapoczątkowanie kontaktu w związku z zaplanowanymi interesami, rozwojem własnej firmy. Stary model takich firmowych kontaktów dostępny jest cały czas w jeszcze dość popularnej formie „żółtych stron”.
Na szczycie piramidy znajduje się poziom: „społeczeństwo”, „wspólnota”. Co ciekawe, pomija on zupełnie stanowisko indywidualnego odbiorcy. Tu zakwalifikować można m. in. takie przedsięwzięcia medialne, jak na przykład: tematy wydawnicze, które później ich użytkownicy poprzez komunikaty i komentarze ożywiają. Przedsięwzięcie takie może dostarczać informacji dla odbiorców, klientów przez opłacone prawo dostępu albo poprzez umieszczane na portalach reklamy. Przykładem na tego typu działalność są liczne fora, chaty i blogi w Internecie. Dużą szansą dla tego typu działalności są fora tematyczne, hobbystyczne, takie, gdzie użytkownicy dzielą się informacjami na interesujące ich zagadnienia. Dawniej na przykład wydawnictwa utrzymywały się z ksiąg adresowych, seminariów, kongresów i ofert wystawianych na targach o mediacji i kształtowaniu, o kontaktach z użytkownikami. Teraz zaś, w erze Internetu, wszelkie kontakty są bardzo szybko rozpowszechniane z udziałem bardzo małych kosztów, za to korzystnie i efektywnie, właśnie za sprawą generowania minimalnych kosztów dla wszystkich uczestników. Są to optymalne założenia jakie można wyciągnąć na podstawie liczby użytkowników Internetu. Od czasu spopularyzowania książek o przygodach Harry Pottera jest też w zasadzie jasne, że taki sam, łatwy dostęp jest do oferty beletrystycznej.
Podsumowując, wszystkie poziomy piramidy mogą być ukazane przykładowo, schematycznie poprzez następujące treści, odpowiadające poszczególnym poziomom:
1. informacje, wiadomości
2. cenowa wygoda stosunkowo podobne ceny za jeden typ usługi
3. firma i jaj klienci to partnerzy – współpraca sieciowa
4. wymiana doświadczeń.
Dlaczego, pomimo tych wszystkich korzyści tylko niewiele wydawnictw odnoszących sukcesy korzysta z możliwości oferowanych przez Internet? Przede wszystkim, główny problem stanowi na razie wykształcenie społeczeństwa w zakresie korzystania z tego typu usług. (Chciałam zauważyć, iż prof. Figge w swym artykule wielokrotnie wspomina o problemie niedostatecznej wiedzy na temat możliwości Internetu i nieumiejętności wykorzystywania wszystkich jego walorów przez użytkowników.) Większość jednak cały czas preferuje tradycyjny sposób, tj. informacji publikowanej. W obecnych czasach jednak potrzeba użytkownika wysuwa się na pierwszy plan, stąd wynikają licznie podejmowane próby aktywizujące użytkowników. Takie jednak „obudzenie” zainteresowania odbiorców jest wyraźnie trudniejsze niż typowe zaopatrzenie w informację. Dodatkowym bodźcem, oferowanym przy okazji rozwoju w kierunku publikacji różnymi kanałami, dla użytkownika jest uruchomienie nowych opcji m. in. usługi „drukuj” i możliwość przeglądania zbiorów w formie zdigitalizowanej. Podobnie, w przyszłości, wydawcy będą mogli równie łatwo, szybko i bezproblemowo publikować materiały za pomocą video-bloga albo podcastów.
Skutecznym i powszechnym (w przyszłości?) będzie zagadnienie medialne, którego celem będzie dostarczanie informacji do multimedialnego i dobrze „zsieciowanego multichannel-komunikatora”. Właśnie Web 2.0 – więc przedsięwzięcie informacyjne, oferujące usługi dla ogółu i łatwy kontakt, oferuje przy okazji edukację społeczną, wspiera ją i przyspiesza. To szansa dla kreatywnych mediów i nowych użytkowników rynku. [Wydział Wyższej Szkoły Techniki, Nauki i Kultury w Lipsku wymienia tą wiedzę w ramach badań „Electronic Publishing und Multimedia”.]

Agata Duda


Comments

Comments are closed.

Name (wymagane)

Email (wymagane)

Witryna internetowa

Co o tym myślisz

Security Code: