Wielkie intuicje

Wrzesień 18, 2007 | Możliwość komentowania Wielkie intuicje została wyłączona

Gdy zastanawiamy się na możliwościami, jakie nowe media otwierają przed bibliotekami, jakich działań praktycznych i jakich przemyśleń wymagają, nie sposób rzucić okiem wstecz – na dyskusje i rozważania jakie podejmowali ludzie zaangażowani w działalność biblioteczną, bądź problematykę jej pokrewną. Są one ciekawe tym bardziej, że niektórzy z nich tych mediów nie znali, inni byli świadkami narodzin i rosnącego znaczenia technologii cyfrowych. Nie zmienia to oceny ważkości ich myśli, bowiem jak dowodzi James A. Dewar z think tank’u RAND Corporation w The Information Age and the Printing Press: Looking Backward to See Ahead, faktyczne znaczenie i kierunki rozwoju historycznie przełomowych innowacji są ich niezmierzonymi konsekwencjami, których nie przewidywali nawet ich twórcy.

Szereg interesujących przykładów przemyśleń i przeczuć można znaleźć m. in. w unikalnym na gruncie polskiej refleksji bibliotekarskiej dziele Anny Sitarskiej Systemowe badanie bibliotek. Choć jest to zasadniczo metodologiczne studium, proponujące interesujący, holistyczny sposób opisywania i analizy biblioteki w duchu ogólnej teorii systemów (dziś krytykowanej za nadmierną ogólność), autorka nawiązuje do myśli poprzedników, którzy fenomen biblioteki ujmowali w kategoriach dynamicznego systemu komunikacyjnego, intencjonalnie zwróconego ku użytkownikom i elastycznie reagującego na ich potrzeby.
Ich poglądy brzmią zupełnie znajomo w świecie prospołecznych interaktywnych technologii, które są podstawą współczesnych globalnych zmian kulturowych.

Pierwszym z bohaterów jest wspominany wcześniej w tym blogu Ranganathan i jego pięć praw, które są sztandarowymi postulatami współczesnego bibliotekarstwa (inna rzecz na ile realizowanymi), opisującymi bibliotekę jako rozwijający się organizm, komunikacyjnie otwarty (1. prawo) i nakierowany na aktywne współdziałanie z użytkownikiem biblioteki (prawo 2. i 4.). Zastanawiające jest tu użyte przez Ranganathana w prawie 5. słowo „organizm” (5. A library is a growing organism.), faktycznie lokujące tę wypowiedź (a za nią i bibliotekę) w kontekście bliższym ewolucjonistycznej biologii, ujmującej przedmiot namysłu w środowisku nieustannie zmiennych powiązań z otoczeniem, które ten organizm modyfikuje. Warte bliższego zbadania byłoby także, na ile hinduskie intelektualne tradycje Ranganathana pozwalają na jego wykładnię w kategoriach właściwych dla analitycznych i abstrakcyjnych metod badawczych europejskiej nauki.

Duże wyczucie przyszłej koniecznej „sieciowości” bibliotekarskich działań zaprezentował Gerard Salton w swojej koncepcji „biblioteki dynamicznej”, opisanej w jego Dynamic information and library processing z 1975 roku w sposób następujący:

[…]
2. Biblioteka dynamiczna stosuje tak szerokie jak tylko możliwe współdziałanie z innymi bibliotekami, włączając w nie politykę gromadzenia zbiorów, ich opracowanie i inne standardowe procedury biblioteczne;[…]

W pkt. 3 Salton podnosi problem udziału użytkowników w formowaniu komunikacyjnego aparatu biblioteki, nie przesądzając jednocześnie, że wszystkie czynności, które wymienia, mają pozostać domeną bibliotekarzy.

3. Stwarza się warunki, w których pod wpływem zbiorowości użytkowników kształtowane są i zmieniane główne procesy intelektualne w bibliotece, takie jak klasyfikowanie i indeksowanie oraz tworzenie słowników służących tym procesom, organizowanie zbiorów i ich przechowywanie, operacje wyszukiwania, procesy rozbudowywania i selekcjonowania zbiorów.

Warte uwagi są poglądy (wspominanego u Sitarskiej w innym kontekście) J. C. R. Licklidera, który w książce Biblioteki przyszłości (wyd. w USA w 1965 r., u nas w 1970), powstałej na zamówienie amerykańskiej Rady Zasobów Bibliotecznych, zaprezentował wizje „neobiblioteki”. Autor zastrzega, że pisząc o bibliotekach nie myśli o tych mu współczesnych i związanych z książkami – lecz o „systemie poznawczym”, tj. systemie związanym z procesami tworzenia, organizowania i użytkowania wiedzy. Przyszłość bibliotek zdaje się być dziełem zapomnianym i kto wie na ile do tego zapomnienia przyczyniła się zawarta w dziele druzgocąca krytyka informacyjnej i komunikacyjnej wartości tradycyjnej biblioteki i papierowej książki przeprowadzona w aspekcie „funkcji przechowywania, organizacji, wyszukiwania i prezentacji wiedzy”.
Wniosek-tezę, który Licklider rozwija w ciągu dzieła brzmi:

Pewne jest jednakże, że trudności w wydobyciu informacji zawartych na kartach książek i brak w tychże książkach czynników aktywnych to źródła najpoważniejszych wad naszego systemu obcowania z zasobami wiedzy utrwalonej. Trzeba książkę zastąpić urządzeniem, które pozwoli na łatwe przekazywanie informacji bez jednoczesnego transportowania materiału i które będzie nie tylko przedstawiać ludziom informacje, lecz również przetwarzać je dla nich, naśladując sposoby, jakimi ci ostatni wydobywają, użytkują i kontrolują informację i, jeśli trzeba, korygują je i stosują ponownie. Aby zapewnić te usługi, niezbędne jest niewątpliwie silne powiązanie biblioteki z maszyną matematyczną.

Na marginesie warto zauważyć, że nieprzypadkowo w przedmowie do projektującej neobibliotekę książki Licklidera przytoczony jest fragment słynnego artykułu Vannevara Busha z 1945 roku As we may think. Wywód Licklidera bowiem jest reinterpretacją, w kategoriach możliwości dostępnych już wówczas „matematycznych maszyn”, pomysłu Busha na urządzenie, które będzie przetwarzać informacje w zgodzie z ludzkim sposobem ich kojarzenia, przełamując tym samym „tyranię” nośnika treści.
Punktem wyjścia dla Busha była chęć usprawnienia technologicznych procesów dotyczących sposobów pozyskiwania i tworzenia nowej wiedzy:

Wydaje się, że trudności polegają nie tyle na tym, że publikuje się zbyt wiele, biorąc pod uwagę zasięg i różnorodność problemów dnia dzisiejszego, ale raczej na tym, że publikowanie wyszło poza ramy naszych obecnych możliwości rzeczywistego użytkowania utrwalonej informacji. Suma ludzkiego doświadczenia wzrasta z ogromną szybkością, a środki, jakimi posługujemy się, aby dotrzeć do ważnej w danym momencie informacji, są te same, jakie stosowano w czasach okrętów żaglowych.

Zaproponowane przez Busha urządzenie – elektromechaniczny Memex – złożony ze zbioru mikrofilmów, kamer i czytników, z przewidywaną możliwością skanowania, stał się dla późniejszych wynalazców podstawą koncepcji komputera osobistego, zaś zasada jego pracy, polegająca na możliwości ustanawiania dowolnych powiązań (hipertext) między dokumentami oraz czynienia adnotacji przez samego użytkownika (tagowanie) – została wykorzystana w opracowaniu protokołu HTTP, przybierając ostatecznie postać nazywaną dziś Web 2.0.

Przeglądając te wyrywkowe zestawienie pomysłów na różne systemy biblioteczne, poznawcze, zarówno te które specyfikowały wymaganą zasadę ich działania, jak i te stwierdzające konieczność zastąpienia tradycyjnych bibliotek, można określić wspólny mianownik tych wysiłków – jest nim dążenie do zapewnienia sprawności komunikacyjnych systemów przechowywania wiedzy, przy czym zadania tego podejmowali się myśliciele, wynalazcy i naukowcy różnych specjalizacji.

Nurt ten nieobcy jest polskiej tradycji bibliotekarskiej, która w osobie Marii Dembowskiej ( „Nowy kształt biblioteki i nowoczesne bibliotekoznawstwo”, Studia o książce, T. 3., 1972), rysującej wizje biblioteki odchodzącej od archetypu „instytucji nośnika” w stronę „instytucji intertekstualnych treści”, określa biblioteki jako ośrodki, których cechą jest to, że nie ograniczają się do swoich własnych zasobów, lecz:

wykraczają poza nie, obejmując bądź to zbiory innych bibliotek, bądź w ogóle opublikowane lub nieopublikowane piśmiennictwo i inne rodzaje dokumentów, niezależnie od ich lokalizacji.

przy czym jej działania dotyczą różnorakich materiałów, prezentując je w dużym bogactwie form, koncentrują się (mocniej niż tradycyjne katalogi) na ujawnianiu treści dokumentów i stosują urządzenia techniczne do wyszukiwania informacji.

Bibliotekoznawstwo zaś dla Dembowskiej to:

nauka badająca warunki i ustalająca zasady sprawnego działania bibliotek. Stawia ona sobie za cel doskonalenie działaności praktycznej.[…]

, które w celu pragmatycznego badania bibliotek przyjmuje, iż:

Do nauk wspierających bibliotekoznawstwo należą: prakseologia (jako ogólna teoria sprawnego działania), socjologia i psychologia, pedagogika, naukoznawstwo, teoria informacji naukowej, księgoznawstwo (jako nauka o książce) i bibliografia, teoria organizacji.

zaś

wykształcenie „badaczy o różnorodnych kompetencjach” jest podstawowym warunkiem rozwoju bibliotekoznawstwa nowoczesnego.

Remigiusz Lis


Comments

Comments are closed.

Name (required)

Email (required)

Witryna internetowa

Co o tym myślisz

Security Code: