III seminarium z cyklu Infobroker

Listopad 13, 2007 | Możliwość komentowania III seminarium z cyklu Infobroker została wyłączona

W dniu 8 listopada 2007 r. w Warszawie odbyło się III seminarium z cyklu Infobroker pt. „Efektywne wykorzystanie zasobów informacyjnych Sieci”. Organizatorem cyklu seminariów jest Centrum Promocji Informatyki. Program tegorocznej edycji był, moim zdaniem, bardzo ciekawy i niezwykle zróżnicowany, dający możliwość zapoznania się z szerokim spektrum zagadnień związanych z funkcjonowaniem Internetu jako źródła informacji. Właściwie każdy mógł znaleźć coś dla siebie: zarówno początkujący użytkownik, jak i zaawansowany bywalec Sieci.

Uczestnicy dowiedzieli się, jak wyglądały początki dzisiejszego Internetu, mogli też prześledzić historię narzędzi wyszukiwawczych, zapoznać się z aktualnymi trendami w ich rozwoju i różnymi nowatorskimi rozwiązaniami (autor wystąpienia: Bogdan Miś, członek komitetu Polska 2000 Plus, Polska Akademia Nauk). Ciekawym zjawiskiem na rynku wyszukiwarek internetowych jest powrót do narzędzi tworzonych (a raczej współtworzonych) przez ludzi. Dzięki mechanizmom komunikacyjnym Web 2.0 można włączyć do procesu obsługi wyszukiwania informacji w Sieci (obejmującego tworzenie bazy zawartości stron internetowych, indeksowanie ich treści i zwracanie wyników zapytania użytkownika) siłę i potencjał rozumu ludzkiego (a na tym właśnie potencjale opiera się Web 2.0). Serwis Jyve pozwala zadać pytanie, na które odpowiedzi udzielą na żywo eksperci w danej dziedzinie. Można zawęzić tematykę pytania do konkretnej dziedziny, przeszukiwać bazę odpowiedzi już udzielonych, a nawet zainstalować na swoim komputerze specjalny programik, który prześle wszystkie odpowiedzi zadawane przez użytkowników w miarę ich nadsyłania. Podobnie działa serwis ChaCha – po zadaniu pytania otrzymujemy takie wyniki, jakie zwróciłaby nam tradycyjna multiwyszukiwarka (przeszukująca bazy wiodących wyszukiwarek i katalogów), lecz możemy też wybrać opcję Search with Guide (dostępną po zarejestrowaniu), która pozwoli nam wykorzystać wiedzę i pomoc ekspertów.

Dogłębnie przedstawiono (autor: dr Katarzyna Materska, Uniwersytet Warszawski) problematykę informacji gospodarczej – zarówno od strony teoretycznej (definicje informacji gospodarczej, jej użytkownicy, źródła), jak i praktycznej (konkretne narzędzia służące do jej wyszukiwania). Co ciekawe, z prowadzonych badań wynika, że odbiorcy informacji gospodarczej, a przede wszystkim biznesowej, z reguły szukają jej samodzielnie, preferują zasoby ogólnodostępne i bezpłatne, przeznaczają na szukanie ok. 15% swojego czasu w pracy (ok. 6 godzin tygodniowo) i ok. połowy ich poszukiwań kończy się niepowodzeniem. Wiąże się to, zapewne, z powszechnym w Polsce przekonaniem, że wszystko można znaleźć w Google i że szukać potrafi każdy. A jeśli ktoś czegoś nie znalazł, to ta informacja nie istnieje 🙂
Zarówno w Polsce, jak i za granicą przedsiębiorcy nie mają świadomości, że w ich poszukiwaniach mogłyby im pomóc biblioteki, które dysponują zróżnicowanymi (zarówno w formie, jak i treści) zbiorami, a więc także przydatną literaturą fachową, subskrybują komercyjne bazy danych, gromadzą też i opracowują źródła informacji dostępne w Internecie. Problem polega też na tym, że biblioteki publiczne, których użytkownikami mogliby być właśnie przedsiębiorcy, mają zbyt mało środków finansowych na zakup komercyjnych baz i skompletowanie wciąż pojawiających się (i szybko dezaktualizujących) materiałów. Zaś biblioteki akademickie i naukowe, pozostające pod tym względem w znacznie lepszej sytuacji, mają z definicji ograniczony krąg odbiorców (studentów i pracowników nauki). Jednak każda publiczna biblioteka, przy odrobinie samozaparcia, uzupełnionego elementarną wiedzą w dziedzinie ekonomii i prawa, byłaby w stanie przygotować zestaw ogólnodostępnych źródeł biznesowych w postaci stale aktualizowanych linków do przydatnych miejsc w Sieci. A jest tych miejsc tak wiele i tak szybko się zmieniają, że specjalista od wyszukiwania informacji (posiadający wiedzę na temat indeksowania i klasyfikowania dokumentów) powinien lepiej dać sobie radę niż szukający samodzielnie współczesny przedsiębiorca, zazwyczaj nie mający za dużo czasu.

W programie seminarium znalazło się także miejsce na tematy, które chętnie podejmujemy na forum i blogu Biblioteka 2.0 – społecznościowe serwisy współtworzone przez internautów, z wykorzystaniem narzędzi Web 2.0. Sporo czasu poświęciła im Lidia Derfert-Wolf (Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy w Bydgoszczy) w swoim wystąpieniu na temat sposobów wyszukiwania zasobów multimedialnych w Internecie. Multimedia stanowią coraz ważniejszą i liczniejszą zawartość Sieci – zobaczmy, jak dynamicznie rozwijają się takie serwisy, jak Flickr, czy YouYube, zasoby zamieszczanych w Sieci podcastów, telewizja internetowa Joost, itd. Oznacza to także rosnące zainteresowanie użytkowników (coraz więcej osób szuka w Internecie właśnie multimediów) i coraz wyższą wartość informacji publikowanych w tej właśnie postaci. Autorka pokazała ograniczenia tradycyjnych sposobów wyszukiwania pozatekstowych materiałów: wyszukiwarki internetowe nie indeksują zawartości zdjęcia, lecz jego opis lub treść strony WWW, na którym to zdjęcie jest przechowywane. Tak więc zapytania o zdjęcia np. konkretnych osób często zwracają błędne wyniki, szczególnie jeśli zamieszczone na stronie zdjęcia nie są podpisane. Wyszukiwanie multimediów jest więc wciąż jeszcze niedoskonałe, lecz specjalistyczne narzędzia skonstruowane w tym celu (wyszukiwarki wybranych typów multimediów, repozytoria, serwisy subject gateways, wreszcie serwisy społecznościowe tworzone przez użytkowników z użyciem folksonomii) pozwalają na bardziej precyzyjne wyniki. Niektóre z nich to narzędzia nowej generacji, wykorzystujące zaawansowane funkcje rozpoznawania mowy i obrazu, które pozwalają nie tylko precyzyjniej indeksować dokumenty, ale też jak najszybciej i najdokładniej podać użytkownikowi to, czego szuka (np. wyszukiwarka wideo blinkx, wyszukiwarka audio i wideo EveryZing czy kanał naukowy ResearchChannel). Za Prelegentką cytuję i polecam materiał pt. „Where Google and Libraries met” składający się z filmu oraz jednocześnie wyświetlanej prezentacji, której slajdy są zsynchronizowane z zawartością filmu (uwaga: odpala się tylko w Internet Explorer).

Nowe trendy w rozwoju Internetu to przede wszystkim Web 2.0 i temu zjawisku poświęcili swoje wystąpienie Krzysztof Skowronek i Adam Ścibor (Press-Service Monitoring Mediów). Serwisy i zjawiska składające się na Web 2.0 (blogi, wiki, fora dyskusyjne, serwisy społecznościowe, serwisy typu digg, serwisy Q&A) stanowią cenne źródło informacji – aktualnej i bardzo wartościowej. O wadze uzyskanej w ten sposób informacji i jej znaczeniu dla biznesu świadczy przykład pojawienia się na prywatnych blogach wzmianki o wprowadzeniu na rynek iPhone firmy Apple – dużo wcześniej niż ta informacja dostała opublikowana oficjalnie. Serwisy Web 2.0 są także ważnym źródłem opinii i narzędziem kształtowania wizerunku przedsiębiorstw – mogą je wykorzystać przedsiębiorcy, by pozytywny wizerunek swojej firmy stworzyć oraz użytkownicy – by taki wizerunek skutecznie popsuć, o czym boleśnie przekonała się firma Wawel. Z prowadzonych badań wynika, że osoby zamierzające kupić jakiś produkt (np. samochód, sprzęt RTV) szukają opinii i konfrontują dane o wybranych modelach właśnie w serwisach Web 2.0 – prywatny użytkownik ma już własne doświadczenia i jest przez to godnym zaufania źródłem sprawdzonej, rzetelnej informacji. Oczywiście, Web 2.0 to także pewne zagrożenia: możliwość uzyskania informacji nieprawdziwych (bo każdy może zamieścić w Sieci to, co mu się podoba), nieobiektywnych, nieprecyzyjnie opisanych czy po prosu sfałszowanych „dla hecy” (słynne prowokacje w Wikipedii).

Niezwykle interesujące okazało się wystąpienie Bartosza Pastuszki, przedstawiciela firmy IBBC Brokerzy Informacji, podczas którego słuchacze mogli się zapoznać z przykładowym zleceniem realizowanym przez firmę infobrokerską. Z przedstawionego materiału wynika, że praca infobrokera to nie tylko wyszukiwanie informacji gospodarczych, lecz szczegółowa ich analiza z uwzględnieniem surowych danych, informacji nieformalnych (zdobytych np. na forach dyskusyjnych od użytkowników – byłych pracowników konkretnych firm) oraz fachowa pomoc w ich wykorzystaniu. De facto, w tym konkretnym przypadku liczyło się także (a może nawet bardziej) poradnictwo biznesowe, konsultacje, analiza możliwości, pomoc w wyborze właściwego partnera biznesowego do wspólnych przedsięwzięć, uzasadnienie wyboru i umiejętna rekomendacja. Tego rodzaju działalność dość daleko odbiega od pracy bibliotekarzy i specjalistów informacji, wymaga także specjalistycznej wiedzy (w zakresie ekonomii, biznesu, trendów w konkretnych branżach, kultury organizacyjnej, procedur, nieformalnych zachowań, itp.), a także specyficznych umiejętności ( np. negocjowania). Tak więc rozważania na temat przyszłości zawodu bibliotekarza, czy też kierunków jego rozwoju (i przede wszystkim kształcenia) w kontekście działalności infobrokerskiej wydają się mieć niewiele wspólnego z rzeczywistymi potrzebami rynku. Jak wynika z wystąpienia prelegenta, wszyscy pracownicy w jego firmie mają wykształcenie ekonomiczne lub pokrewne. Być może oba zawody będą funkcjonowały niezależnie od siebie (tak się dzieje np. w Niemczech i w USA), lecz mam wrażenie, że opisane studium przypadku zbyt daleko odbiega od usług informacyjnych, którymi zazwyczaj zajmują się firmy infobrokerskie. Consulting i doradztwo biznesowe to odrębna sfera działalności i od jakiegoś czasu już w naszym kraju funkcjonuje. Być może nasz rynek nie jest jeszcze gotowy na typowo informacyjne usługi – skoro przedsiębiorcy wolą samodzielnie szukać w Google i ryzykować, że nie otrzymają na czas potrzebnych im informacji. Albo po prostu nie uświadomili sobie jeszcze swoich potrzeb?

Kolejne wystąpienia w programie seminarium dotyczyły problematyki zarządzania wiedzą i informacją w organizacji (Piotr Malak, Uniwersytet Mikołaja Kopernika) i bezpieczeństwa wyszukiwania w sieci (Krzysztof Młynarski, Teleinformatica). Ilość wytwarzanych informacji rośnie wykładniczo i efektywne jej wykorzystanie nierzadko decyduje o skuteczności działań różnych przedsiębiorstw, organizacji czy instytucji. Wprowadzanie dobrego systemu zarządzania informacjami wydaje się koniecznym rozwiązaniem, ale dość często nie przynosi ono efektu (osoby zarządzające nie lubią przyznawać się do tego, że coś działa źle i należy to poprawić, a powszechna w polskich instytucjach kultura organizacyjna nie zachęca pracowników do dzielenia się wiedzą). Ideałem byłaby samoucząca się organizacja, w której wiedza, doświadczenie i pamięć wszystkich pracowników składają się na wspólną wiedzę korporacyjną, pozwalającą skutecznie realizować działania i unikać popełnionych w przeszłości błędów. Istotnym czynnikiem decydującym o sprawnym wykorzystaniu wiedzy korporacyjnej jest stworzenie w organizacji klimatu sprzyjającego dzieleniu się wiedzą oraz korzystanie z narzędzi usprawniających komunikację (serwis WWW, poczta elektroniczna, a także narzędzia Web 2.0, np. pracownicze blogi i fora dyskusyjne).
Bezpieczeństwo w Internecie to temat znany i wielokrotnie omawiany. Wszyscy wiemy, co należy robić, by nie wpakować się w kłopoty, choć czasami i tak dajemy się nabrać. Warto więc do tego tematu wracać i pamiętać o: korzystaniu z legalnego oprogramowania (aktualizującego zabezpieczenia i łatającego odkryte dziury), stosowaniu dobrego programu antywirusowego, zdrowym rozsądku i rozwadze, gdy otrzymujemy podejrzane treści pocztą elektroniczną lub gdy wyskoczą nam na ekranie zapraszające do kliknięcia okienka, ukrywaniu danych osobowych, a także o sprawdzaniu wiarygodności znalezionych informacji. Warto też korzystać z narzędzi zwiększających poziom anonimowości użytkownika Internetu, np. przeglądarek Browzar czy Anonymouse.

Ostatnie wystąpienie (dr Henryka Hollendra, dyrektora Biblioteki Politechniki Lubelskiej) dotyczyło problematyki odpłatności za źródła elektroniczne dostępne w Sieci lub posiadane przez biblioteki. Problem odpłatności (lub jej braku) za usługi biblioteczne żywy jest wiecznie i od dawna, nie wszyscy jednak rozpatrują go w kontekście darmowości pozornej. Odpłatność za usługi biblioteczne istnieje przecież w postaci podatków lub (w przypadku bibliotek akademickich) czesnego, pytanie tylko w jakim stopniu wniesione w ten sposób opłaty trafiają do „adresatów”. Zresztą powszechnie występujące w społeczeństwie przekonanie jest takie, że biblioteki (przynajmniej publiczne) są darmowe, biedne i nic tam nie ma – co zresztą obrazowo zilustrował B. Smoleń w pamiętnej reklamie.
W naszym kraju dystrybucja prac naukowych od lat wygląda tak samo, a jej wysokie koszty ponosi użytkownik, podczas gdy np. w USA publikacja pracy naukowej jest w interesie jej autora, więc to on, nie użytkownik, płaci za zamieszczenie treści. W niektórych krajach europejskich pojawiają się też inne pomysły na utrzymywanie bibliotek, np. spółki samorządów z przedsiębiorcami lub fundacjami. Być może takie rozwiązania będą stopniowo wprowadzane także w naszym kraju, skoro mówi się coraz częściej o konieczności zmian i uregulowania prawnego, które pozwoli na dokonywanie tych zmian (nieszczęsna i przestarzała ustawa o bibliotekach…).

Ogromna ilość informacji przekazana podczas tegorocznego seminarium, a także zakres i zróżnicowanie omawianych problemów świadczą o skali zjawiska, jakim jest Internet, jego narzędzia, technologie, zasoby i usługi. Tematów raczej nie zabraknie i za rok zapewne odbędzie się kolejne seminarium z – mam nadzieję – równie interesującym programem.

Agnieszka Koszowska


Comments

Comments are closed.

Name (required)

Email (required)

Witryna internetowa

Co o tym myślisz

Security Code: