Miałam niedawno okazję uczestniczyć w hobbickiej wyprawie do Anglii śladami J.R.R. Tolkiena. Trasa wiodła także przez Londyn, gdzie Theatre Royal Drury Lane w Covent Garden wystawiał wspaniały musical „The Lord of the Rings”. Jednak nie byłabym sobą, gdybym przy okazji nie odwiedziła jednej z londyńskich bibliotek, o których czytałam, lecz których wcześniej nie miałam okazji zobaczyć.

Idea Store to kolejna biblioteka z pomysłem (jej nazwa może oznaczać „magazyn pomysłów”), którą warto bliżej poznać. Nie tylko dlatego, że ma „pomysł” w nazwie. Choć trudno nie zauważyć, że coraz więcej bibliotek przyjmuje nazwy, które nie kojarzą się z ich tradycyjnymi funkcjami – być może dlatego, że biblioteka pod nazwą „biblioteka” przestaje być „trendy” lub po to, by podkreślić, iż jej zadania diametralnie się zmieniają.

Child

Projekt.Idea.Store to sieć bibliotek publicznych położonych we wschodnich, biedniejszych dzielnicach Londynu (Whitechapel, Bethnal Green, Bow, Chrisp Street), składających się na okręg Tower Hamlets. Są to głównie dzielnice mniejszości etnicznych – aż 30% ludności stanowią imigranci z Bangladeszu. Dzielnica Whitechapel, którą odwiedziłam, zapisała się w historii niechlubną kartą jako teren zbrodniczej działalności Kuby Rozpruwacza. Obecnie jest niebogatą, lecz malowniczą dzielnicą, zamieszkaną przez ludność o rozmaitych kolorach skóry, gdzie można zaopatrzyć się w ciekawe stroje i egzotyczne owoce na licznych kolorowych targowiskach.

Idea Store

Nowoczesny.budynek Idea Store góruje nad okolicznymi niskimi zabudowaniami. Wewnątrz znajduje się biblioteka z bogatym księgozbiorem (książki, czasopisma, muzyka, filmy, multimedia), wyposażona w komputery z dostępem do Internetu, samoobsługowe kopiarki i stanowiska do samodzielnych wypożyczeń i zwrotów. Jest także sala z nowoczesnym szerokoekranowym telewizorem i miejscami do wspólnego oglądania programów. Jest informatorium, wypożyczalnia, biblioteka dziecięca, kawiarenka – a więc wszystko to, co zazwyczaj znajduje się w tradycyjnej bibliotece. Zamieszczony w internetowym serwisie Idea Store wirtualny przewodnik z panoramicznymi zdjęciami biblioteki w ciekawy sposób pokazuje, jak zaprojektowane i wyposażone są jej wnętrza.

1

Jednak Idea Store to nie tylko biblioteka publiczna. To centrum szkoleniowe, w którym prowadzone są zajęcia o różnorodnej tematyce. To także miejsce, gdzie można zostawić pod opieką dzieci, przyjść na lekcje tańca i uzyskać nieodpłatną poradę prawną. To centrum kultury, w którym odbywają się różnorodne imprezy. I wreszcie miejsce spotkań dla miejscowej ludności, gdzie można znaleźć przyjaciół, porozmawiać przy kawie, wziąć udział w turnieju gier Playstation, poćwiczyć jogę, poznać techniki skutecznego uczenia się i potrenować sztuki walki.

serf-service

Na.każdym pietrze czteropiętrowego budynku znajduje się kilka sal szkoleniowych, wykorzystywanych także jako miejsca do indywidualnej pracy w czasie, gdy nie odbywają się w nich zajęcia. Na parterze można zaopatrzyć się w katalogi kursów, warsztatów i zajęć, które dają wyobrażenie o tym, jak różnorodna i wszechstronna jest prowadzona tu działalność edukacyjna. Organizowane są kursy zawodowe (bezpieczeństwo i higiena pracy, ryzyko zawodowe, pierwsza pomoc, zarządzanie projektami, księgowość, finanse), kwalifikacyjne (uprawnienia lekarza medycyny alternatywnej, instruktor fitnessu), ogólnorozwojowe i specjalistyczne (historia lokalna, języki obce, język migowy, podstawy anatomii i fizjologii, przedsiębiorczość, techniki masażu, aromaterapia), rozwijające kreatywność i uzdolnienia artystyczne (warsztaty plastyczne i muzyczne, wyrób biżuterii i ceramiki, projektowanie witraży, florystyka, taniec, fotografia), hobbystyczne (nauka gry na bębenkach afrykańskich), rozwijające aktywność fizyczną (pilates, capoeira, samoobrona) lub uczące praktycznych umiejętności (krawiectwo, naprawa samochodu).

room

Kursy są w większości odpłatne, choć ich ceny nie są zbyt wygórowane, jak na londyńskie realia. Przewidziano też wiele zniżek i promocji. W ofercie są również liczne zajęcia darmowe, m.in. warsztaty „Family Learning”, w których uczestniczą wielopokoleniowe rodziny, ucząc się wspólnie podstaw obsługi komputera, Internetu, programów graficznych, a także tańca, kulinariów i sztuk plastycznych.

lab

Można.dyskutować, czy instytucja prowadząca tak różnorodną działalność jest nadal biblioteką. Czy tradycyjnie pojmowane funkcje biblioteki nie są przez to zaniedbane. Czy, w przypadku gdy podstawową działalnością prowadzoną przez instytucję jest działalność biblioteczna, nazwanie jej „biblioteką” byłoby bardziej zasadne. I czy w ogóle powinna się zajmować sprawami z zakresu innych dziedzin i branż. W naszym kraju biblioteki publiczne prowadzące działalność wykraczającą poza własne zadania, funkcjonują z reguły niezgodnie z prawem w strukturach organizacyjnych innych instytucji (najczęściej ośrodków kultury). Dla bibliotek takie połączenia są zazwyczaj niekorzystne, a działalność biblioteczna prowadzona przez te hybrydowe instytucje nie jest traktowana jako działalność podstawowa.

Idea Store

W.Idea Store jest inaczej – mimo braku w nazwie słowa „biblioteka”, osoby odwiedzające budynek mają świadomość przebywania przede wszystkim w bibliotece. I to takiej, która oferuje lokalnej społeczności to, co jest jej najbardziej potrzebne. Wydaje się, że zapotrzebowanie na ofertę edukacyjną dla osób dorosłych staje się coraz większe, zwłaszcza w środowiskach o ograniczonej dostępności kursów i szkoleń. Biorąc pod uwagę warsztat informacyjny i umiejętności zawodowe pracowników, biblioteka mogłaby być znacznie lepszym miejscem do prowadzenia tego typu działalności niż sala wynajęta przez profesjonalną firmę szkoleniową. Koncepcja „lifelong learning” (uczenia się przez całe życie) zdobywa coraz większą popularność, także dzięki wsparciu Unii Europejskiej. Idea Store to przykład realizacji tej koncepcji przy współudziale bibliotek – być może w tym kierunku pójdzie nasza działalność w przyszłości?

Agnieszka Koszowska
(zdjęcia ze strony Idea Store [1, 2, 7], pozostałe: Agnieszka Leszczewicz)


Comments

3 komentarze

  1. Piotrek on Maj 9, 2008 10:51 pm

    I znowu „podkreślanie” odpłatności za usługi 😉 Konieczność płacenia z miejsca utrudnia dostęp dzieciom, underclass, a przede wszystkim bezdomnym. Można by tak czasem rzucić okiem do szwedzkich czy duńskich bibliotek. Są może trochę bardziej tradycyjne, ale ludzie kłębią się przy wejściach jeszcze przed otwarciem 😉

  2. AgaK on Maj 12, 2008 8:43 pm

    Oj, nie chciałabym, by odnieśli Państwo wrażenie, że promujemy tu odpłatność za usługi biblioteczne. Korzystanie z bibliotek publicznych w Wielkiej Brytanii jest bezpłatne, choć może nie wynikało to wyraźnie z mojego posta.
    Odpłatność, o której pisałam, dotyczy usług dodatkowych, w tym wypadku szkoleniowych, choć wiele z tych usług jest także darmowych, a ceny są dostosowane do możliwości odbiorców (chodzi tu o profesjonalne szkolenia, które z reguły nie są tanie).

    W Holandii obowiązuje odpłatność za korzystanie z bibliotek w postaci opłat abonamentowych. Ale w tamtejszej „ustawie o bibliotekach”, w art. 4 czytamy, że jeśli to tylko możliwe, usługi są darmowe, opłaty ustalane są w takiej wysokości, by nie zniechęcały do korzystania, a dzieci i młodzież nie płacą w ogóle. Opłaty jedynie w niewielkiej części pokrywają potrzeby finansowe bibliotek, reszta to środki samorządowe i dotacje państwowe.

    Na temat odpłatności można by wiele dyskutować, i są na pewno bardziej odpowiednie miejsca do takich dyskusji niż ten skromny blog 😉 Myślę, że równie ważne, jeśli nie ważniejsze, są tu kwestie organizacyjne, czy wręcz polityczne. Jeśli chodzi o biblioteki szwedzkie, które – podobnie jak u nas – są bezpłatne, lecz – inaczej niż u nas – pozostają w dobrej kondycji finansowej, warto podkreślić, że np.: inaczej tam działa system podatkowy (stawki są wyższe i każda gmina ustala je samodzielnie), inna jest polityka państwa wobec bibliotek (działa specjalna rządowa rada ds. kultury, do której głównych zadań należy wspieranie i promowanie bibliotek publicznych), wreszcie inna jest sytuacja ekonomiczna kraju (nie ma takich obszarów, które wymagają ciągłego wyciągania z finansowego kryzysu, jak u nas).

    Biblioteki powinny być darmowe, to jasne. Z drugiej strony, jak widzimy, nawet w bogatych krajach wszystkie usługi nie mogą być za darmo, choć usługi dodatkowe, atrakcyjne, mogą być oferowane w niezbyt wygórowanej cenie. Z innej strony – darmowość to trochę fikcja, bo podatki płacimy wszyscy, choć mamy ograniczony wpływ na to, jak zostaną rozdysponowane. Z jeszcze innej strony – nasze biblioteki znajdujące się w trudnej sytuacji finansowej (bo np. gminne władze samorządowe mają inne priorytety, a państwo nie wspiera bibliotek tak jak powinno) nie są w stanie dać ludziom tego, czego ludzie potrzebują, bo książki, multimedia, sprzęt, lokale i wykwalifikowani pracownicy kosztują – choć nie tyle co w Szwecji 😉

    Dziękuję za komentarz i pozdrawiam. O Skandynawii na pewno coś napiszemy 🙂

  3. Marta on Styczeń 2, 2009 10:50 pm

    Witam serdecznie, jak mogla bym sie skontaktowac z autorka artykulu, jestem zaintersowana temate, pisze prace na temat ksiegozbioru polskiego w bibliotekach publicznych lodynu w latach 2004-2008.

    Pozdrawiam

    Marta Boguslaw

Name (required)

Email (required)

Witryna internetowa

Co o tym myślisz

Security Code: